Po zalaniu są dwie osobne prace i warto rozdzielić je od razu, bo wykonują je różne firmy. Pierwsza to uprzątnięcie: zebranie wody, umycie powierzchni, wypranie nasiąkniętych tkanin. Druga to osuszanie konstrukcji — murów, wylewek i przestrzeni pod podłogą — sprzętem osuszającym. My robimy pierwszą i mówimy wprost, kiedy potrzebna jest druga.
Nasiąknięte tkaniny to najpilniejszy element całej sytuacji. Woda z zalania rzadko bywa czysta, a wilgoć zamknięta w runie albo w piance daje zapach w ciągu dwóch dni i pleśń w ciągu tygodnia. Pranie dywanu kosztuje 10 zł za metr kwadratowy, kanapy 140 zł, materaca od 70 zł, przy minimalnym zamówieniu 120 zł.
Nadmorskie powietrze jest wilgotniejsze niż w głębi kraju i lokal po zalaniu schnie wolniej, zwłaszcza jesienią i zimą. Praktyczny wniosek jest jeden: samo wietrzenie tu nie wystarczy, a odkładanie osuszania o tydzień kosztuje więcej niż wynajęcie sprzętu od razu. W kamienicach we Wrzeszczu i w Oliwie dochodzą grube mury, które oddają wilgoć jeszcze wolniej.
Nie osuszamy murów, wylewek ani przestrzeni pod panelami — to praca ze sprzętem osuszającym i pomiarem wilgotności, prowadzona zwykle przez kilka dni. Nie usuwamy pleśni ze ścian: dopóki mur jest wilgotny, wróci niezależnie od użytej chemii. Nie demontujemy podłóg i zabudowy, nie wykonujemy ekspertyz dla ubezpieczyciela.
Najpierw źródło wycieku, potem uprzątnięcie, potem osuszanie, a dopiero na końcu prace wykończeniowe. Malowanie zawilgoconej ściany kończy się zawsze tak samo: plama wychodzi przez farbę po kilku tygodniach. Jeśli mieszkanie ma być odnowione, warto poczekać na wynik pomiaru wilgotności.
Po wizycie wykonawca przesyła zdjęcia pomieszczeń. Przy zgłoszeniu do ubezpieczyciela albo w rozmowie z sąsiadem z góry to konkretny materiał, choć nie zastępuje protokołu rzeczoznawcy.
Najczęstszy scenariusz w blokach na Przymorzu i Zaspie: woda schodzi po ścianie i po suficie, a mieszkanie poniżej dostaje zabrudzenia w miejscach, gdzie nikt nie szuka — na górnych krawędziach szaf, na oprawach oświetleniowych i w narożnikach sufitu. Robimy je w ramach wizyty, ale warto o nich wspomnieć przy zamawianiu, żeby ekipa przywiozła drabinę.
Przy zgłoszeniu przed południem często tego samego dnia. Przy zalaniu liczy się każda godzina, więc warto dzwonić od razu.
Przekazujemy zdjęcia i zakres wykonanych prac. Wycen szkody nie sporządzamy.
Zwykle tak, jeśli pranie odbędzie się w ciągu doby lub dwóch od zalania.