Mycie okien liczymy po skrzydłach, nie po otworach — 40 zł za skrzydło, a po remoncie 50 zł. W cenie są szyby z obu stron, rama, uszczelki oraz parapet wewnętrzny i zewnętrzny w zasięgu ręki. Wodę spod okien zbieramy, żeby nie została na podłodze ani na grzejniku.
Bo pracy jest dokładnie tyle, ile jest szyb. Nowoczesne okno jednoramowe to jedno skrzydło i dwie powierzchnie szkła. Stare okno skrzynkowe w gdańskiej kamienicy ma dwa skrzydła jedno za drugim, czyli cztery szyby, plus przestrzeń między nimi, w której zbiera się najwięcej kurzu i owadów. Liczenie takiego okna jak zwykłego oznaczałoby, że ktoś inny do niego dopłaca.
Mieszkanie dwupokojowe w bloku na Przymorzu albo Zaspie ma zwykle trzy okna i drzwi balkonowe — 160 zł. Trzypokojowe na Chełmie — 200 zł. Mieszkanie w kamienicy we Wrzeszczu z pięcioma oknami skrzynkowymi to już 400 zł, bo każde liczy się podwójnie. Warto podać rodzaj stolarki przy zamawianiu.
W Gdańsku, a zwłaszcza w Brzeźnie, Jelitkowie i w pasie nadmorskim, na szybach osadza się sól niesiona z wiatrem. Zostawia matowy nalot, którego sama woda nie zdejmuje, i wraca szybciej niż kurz w mieście w głębi kraju. Dlatego przy mieszkaniach w pierwszej linii sensowny odstęp między myciem skraca się z pół roku do kwartału.
Dwa razy w roku: wiosną po sezonie grzewczym i jesienią przed kolejnym. Przy oknach wychodzących na ruchliwe ulice — Grunwaldzką, Kartuską, aleję Zwycięstwa — odstęp warto skrócić, bo do kurzu dochodzą spaliny.
Nie pracujemy na wysokości z zewnątrz budynku: nie stawiamy drabin przy elewacji, nie używamy podnośników ani technik wysokościowych. Okna myjemy wyłącznie z poziomu mieszkania lub balkonu. Nie zdejmujemy krat, rolet zewnętrznych ani moskitier przykręconych na stałe, nie regulujemy okuć i nie wymieniamy kitu.
Zejdą smugi, kurz i ślady po deszczu. Kamień wtopiony w mikrorysy starego szkła bywa nie do usunięcia, a farba po malowaniu ram to już mycie po remoncie za 50 zł za skrzydło, a nie zwykła usługa.
Przy dodatniej temperaturze tak. Poniżej zera woda zamarza, zanim zdąży się ją zebrać.
Policz osobno każdą część okna, którą da się otworzyć. Przy wątpliwości opisz to w komentarzu — dopasujemy wycenę na miejscu.
Nie, wystarczy udostępnić mieszkanie i odebrać je po pracy.
W blokach z lat siedemdziesiątych na Przymorzu, Zaspie i Chełmie praktycznie każde mieszkanie ma balkon albo loggię, a wiele z nich jest zabudowanych. Zabudowa oznacza dodatkowe przeszklenia liczone tak samo, po skrzydłach. Samo sprzątanie balkonu to osobna pozycja za 30 zł i najczęściej zamawia się je razem z oknami, bo ekipa pracuje w tej samej strefie mieszkania i nie trzeba płacić dwa razy za dojazd.
Cztery okna to około godziny. Komplet w mieszkaniu trzypokojowym w bloku — półtorej do dwóch godzin, razem z parapetami i zebraniem wody spod okien. W kamienicy z oknami skrzynkowymi ten sam komplet zajmuje nawet dwa razy dłużej, bo każde okno wymaga otwarcia obu warstw, umycia czterech szyb i wyczyszczenia przestrzeni między skrzydłami.