Wiercenie w ścianie to jedna z tych czynności, których nie opłaca się robić raz na dwa lata własnym sprzętem. Wiertarka, komplet wierteł do różnych materiałów, poziomica i detektor przewodów kosztują razem więcej niż kilkanaście zawieszonych obrazów — a błąd przy trafieniu w przewód bywa droższy od wszystkiego razem.
Cena 40 zł dotyczy jednej sztuki: obrazu, lustra, tablicy, plansz czy lekkiej półki. Kołki i wkręty są po naszej stronie.
Ta sama praca w różnych budynkach wygląda inaczej. W wielkiej płycie zwykły kołek rozporowy trzyma niemal każdy obraz. W ściance działowej z płyty gipsowo-kartonowej potrzebna jest kotwa motylkowa albo mocowanie w profilu — zwykły kołek wyrwie się razem z kawałkiem kartonu przy pierwszym obciążeniu. W gdańskich kamienicach pod tynkiem bywa cegła pełna, ale trafia się też pustak, stara instalacja albo warstwa tynku grubości kilku centymetrów, przez którą standardowy kołek w ogóle nie sięga muru.
Dlatego zaczynamy od sprawdzenia ściany detektorem i doboru mocowania, a nie od wiercenia. To ten etap decyduje, czy obraz będzie wisiał latami, czy spadnie po miesiącu.
Przy lustrze albo półce cięższej niż kilka kilogramów liczy się nie tylko kołek, ale i rozkład obciążenia. Jeden punkt mocowania to zawsze ryzyko; przy takich elementach stosujemy minimum dwa, rozstawione możliwie szeroko. Jeśli ściana jest z kartonu, a element waży kilkanaście kilogramów, mówimy wprost, że bezpiecznie się tego nie da — lepiej usłyszeć to przed wierceniem niż po upadku lustra.
Przy stawce 40 zł pojedynczy obraz nie domyka minimum zlecenia wynoszącego 150 zł. Zwykle wiesza się kilka rzeczy naraz albo dobiera inną pozycję — karnisz, półkę, skręcenie mebla w tym samym mieszkaniu.
Pracujemy w całym Gdańsku oraz w Gdyni i Sopocie, bez dopłaty za dojazd. Liczbę elementów podasz w formularzu zamówienia.
Środek obrazu mniej więcej na wysokości oczu, czyli około 145 cm od podłogi. Nad kanapą niżej, żeby nie wisiał nad głowami.
Tak, wiertłem do glazury i z małą prędkością. Przy fudze trzyma lepiej niż w środku płytki.
Przy lekkich elementach tak, na taśmach montażowych. Powyżej dwóch kilogramów to rozwiązanie zawodne.
Kilkanaście bez problemu. Kompozycja z wielu ramek zajmuje więcej czasu niż pojedyncze sztuki.